MENU

Przechowuję, nie marnuję!

Prawda boli – w Polsce marnujemy tony jedzenia

Udostępnij Tweetnij

"Zastaw się, a postaw się", mówi znane przysłowie. Wciąż aktualne, o czym świadczy ilość marnowanej w naszym kraju żywności. Wolimy wyrzucić ją do kosza, zamiast po prostu kupować mniej. Złe nawyki zaczynają się już w szkołach.

Aż 34 proc. ankietowanych Polaków przyznaje, że zdarza im się wyrzucać żywność. To wynik z 2017 r. Rok wcześniej "tak" odpowiedziało 31 proc. badanych. Powoli zbliżamy się do niechlubnego rekordu z 2013 r., kiedy do marnowania jedzenia przyznało się aż 39 proc. Polaków.

W Polsce rocznie marnuje się co najmniej 9 mln ton jedzenia. Pod tym względem znajdujemy się w ścisłej, niechlubnej czołówce – zajmujemy 5 miejsce w Unii Europejskiej, która łącznie wyrzuca 89 mln ton żywności w ciągu roku.

Ile nas to kosztuje?

O ile tak duże liczby mogą nie robić wrażenia, bo ciężko je sobie wyobrazić, to wystarczy zajrzeć do portfela, by przekonać się, jak wiele tracimy. Statystyczny Polak razem z niezjedzoną żywnością wyrzuca do kosza 50 zł miesięcznie.

Z problemem walczą Banki Żywności, które pozyskują pełnowartościową żywność z krótkim terminem przydatności i przekazują potrzebującym.

Przy czteroosobowej rodzinie to już 200 zł – i 2400 zł rocznie. W skali całej Polski to ogromne kwoty, które bezmyślnie tracimy. Najwyższy czas zaktualizować stare powiedzenie, bo dziś pieniądze leżą nie na ulicy, tylko w śmietniku.

Ze statystyk wynika, że najwięcej jedzenia wyrzuca się w dużych miastach. Robią to osoby pracujące. To błędne koło: zapracowani nie mają czasu na zakupy, więc kupują dużo. Nie zawsze wracają do domu o tych samych porach i często jadają na mieście. Produkty czekają w lodówce, aż w końcu trzeba je wyrzucić, bo albo jest ich za wiele i do niczego nie zostaną już wykorzystane, albo kończy się termin przydatności do spożycia.

POWODY WYRZUCANIA ŻYWNOŚCI
34% przegapienie terminu przydatności do spożycia
15% zbyt duże zakupy
13% niesmaczny produkt
12% zakup złego jakościowo produktu
10% zbyt duże porcje posiłków
9% niewłaściwe przechowywanie żywności
2% brak pomysłów na wykorzystanie składników do różnych dań
1% brak listy zakupów
1% inne
2% nie zastanawiam się nad tym
ŹRÓDŁO: Raport “Nie marnuj jedzenia - 2017” Wyniki badania CAPIbus dla FEDERACJI POLSKICH BANKÓW ŻYWNOŚCI

Czemu wyrzucamy jedzenie?

Najczęstszym powodem jest przegapienie terminu przydatności do spożycia. Warto pamiętać, że pozostawienie niektórych produktów w opakowaniach ze sklepu często skraca okres przydatności i wpływa niekorzystnie na walory smakowe.

Kupujemy zbyt dużo, a co za tym idzie przygotowujemy zbyt obfite porcje. Dobrym przykładem jest pieczywo. Zamiast bochenka chleba, można kupować wyliczoną liczbę bułek dla całej rodziny lub chleb na wagę. Rozwiązaniem problemu zbyt dużych zakupów jest robienie ich częściej. Lepiej kupować codziennie małe ilości świeżego jedzenia. Przed wyjściem na zakupy warto zrobić listę produktów i przemyśleć menu na kolejne dni niż kupować pod wpływem impulsu.

NAJCZĘŚCIEJ WYRZUCANE PRODUKTY
51%
PIECZYWO
16%
JOGURTY
4%
RYBY
49%
WĘDLINY
14%
DANIA GOTOWE
2%
JAJA
33%
WARZYWA
11%
MIĘSO
1%
INNE PRODUKTY
32%
OWOCE
11%
SER
1%
ŻADNE Z POWYŻSZYCH
17%
ZIEMNIAKI
8%
MLEKO
ŹRÓDŁO: Raport “Nie marnuj jedzenia - 2017” Wyniki badania CAPIbus dla FEDERACJI POLSKICH BANKÓW ŻYWNOŚCI

Zdaniem eksperta

O marnowaniu żywności mówi Marek Borowski, Prezes Zarządu Federacji Polskich Banków Żywności.

Z moich obserwacji wynika, że obecnie cała produkcja bardzo ograniczyła marnowanie, natomiast skala przesunęła się w kierunku osób indywidualnych. To potwierdzone badaniami europejskimi w innych krajach. W Polsce przeciętna osoba wyrzuca średnio ok. 50 kg jedzenia rocznie. Dla porównania, w krajach Afryki Subsaharyjskiej wskaźnik ten wynosi ok. 6-11 kg
wprzód wstecz

Złe nawyki powstają w miejscach, które powinny edukować, czyli w szkołach. Przeciętny uczeń pozostawia niezjedzone około 25 g produktów dziennie, co w przeliczeniu na rok daje ponad 8 kg (źródło: dr M. Kowalewska, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka SGGW).

Statystyczny dorosły Polak marnuje rocznie 52 kg, więc łatwo stwierdzić, gdzie zaczyna się problem. Młodzi w szkołach najczęściej nie zjadają ziemniaków, na kolejnych pozycjach są warzywa i owoce. Z raportu NIK wynika, że przerwy są zbyt krótkie. W aż 11 z 20 sprawdzonych placówek nie zapewniono 20-minutowej przerwy. Na obiad było tylko 15 lub nawet 10 minut. Uczniowie jedzą więc "treściwsze" mięso, a zostawiają ziemniaki, zgodnie z dawnymi radami dziadków. Na dodatek obiady w polskich szkołach potrafią być w skrajnych przypadkach wydawane od… 9:20. Nietrudno zrozumieć też, dlaczego dzieci wyrzucają owoce i warzywa. W tym samym raporcie NIK zauważa, że nawyk codziennego spożywania owoców ma zaledwie 53 proc. uczniów podstawówki.

52 kg Tyle żywności marnuje rocznie przeciętny dorosły Polak.

Złe żywienie od małego

Z badań przeprowadzonych przez Instytut "Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka" wynika, że już od niemowlęcia dzieci w Polsce są nieprawidłowo żywione. Zdecydowana większość młodych mam (aż 93 proc.!) nie stosuje zaleceń żywieniowych dopasowanych do wieku dziecka. Tylko 25 proc. półrocznych niemowląt oraz 33 proc. dzieci poniżej 1. roku życia otrzymuje prawidłową liczbę posiłków, a 60 proc. rodziców zbyt wcześnie wprowadza pociechom dietę osób dorosłych.

NIK o żywieniu w szkołach

Przytaczane obok, opublikowane w 2017 roku badanie NIK-u dotyczyło zdrowego żywienia w polskich szkołach. W roku szkolnym 2015/2016 odsetek uczniów z nieprawidłową masą ciała wyniósł aż 22 proc. W ciągu czterech lat, od roku 2012, wzrósł aż o ponad pięć punktów procentowych. I to wszystko mimo tego, że  szkołach prowadzone były ogólnopolskie programy promujące zdrowe żywienie. Jak pisze NIK, "skuteczność programów osłabiała m.in. dostępność niezdrowych produktów w części sklepików szkolnych, czy też podawanie uczniom w szkole obiadów niejednokrotnie przekraczających normy żywienia dla dzieci i młodzieży (ze zbyt wysoką zawartością białka, tłuszczów, węglowodanów oraz nadmierną ilością sodu)."

Marnowanie żywności – problem całego świata

Udostępnij Tweetnij

Liczby nie kłamią – marnowanie żywności to problem całego świata. Wyrzucając jedzenie do kosza, nie tylko pozbywamy się pieniędzy, ale również nawzajem się trujemy.

"Mięso znajduję, czasem frytki. Codziennie coś innego. Jedzenie dla psów, nieruszone torby piętnasto-, dwudziestokilowe. Transport parówek, jogurtów, mięso mielone. (...) To nie jest zepsute jedzenie, jest dobre. Trudno pojąć, dlaczego nie dadzą tego do jakiejś stołówki, dla kogoś. Nie dość, że wyrzucają, to jeszcze przejadą buldożerem, żeby zrobić ze wszystkiego świństwo" – mówił jeden z bohaterów reportażu Martína Caparrósa "Głód". Argentyński pisarz rozprawił się z mitem, że na świecie ludzie głodują, bo brakuje jedzenia. Wręcz przeciwnie – żywności jest za dużo, więc jest marnowana. Cytowany mężczyzna był jednym ze stałych bywalców wysypiska śmieci w Buenos Aires, na którym mnóstwo ludzi szuka nadającego się do spożycia jedzenia.

Dlaczego marnujemy żywność?

Nie zawsze produkty lądują w koszu z tego samego powodu. W biednych regionach owoce i warzywa gniją, bo nie ma ich jak zebrać. Albo trafiają do magazynów, gdzie są źle przechowywane. A w bogatych krajach? Jak pisze Caparrós: "Wyrzucanie czegoś do śmieci jest gestem władczym. Pokazującym, że człowiek może się obejść bez dóbr, o które inni się ubiegają. Jest świadom tego, że inni chętnie te dobra zabiorą. Miła jest władza posiadania, ale nie tak jak władza wyrzucania: pokazywania, że się czegoś nie potrzebuje". Bogaci wyrzucają, bo mogą. Bo w ich krajach żywność jest tak tania, że kupią nową, świeższą

CIEKAWOSTKA

Martín Caparrós

Argentyński pisarz
i dziennikarz, ur. 29 maja 1957 w Buenos Aires. Jego książka wyjaśniająca przyczyny głodu na świecie została okrzyknięta "kroniką naszych czasów".


Obywatele dwudziestu najbogatszych krajów świata marnują rocznie żywność w ilości równej całej produkcji w Czarnej Afryce: około 220 milionów ton. We Włoszech co roku wyrzuca się do kosza żywność wystarczającą do nakarmienia 44 milionów ludzi, wartą 37 miliardów euro. Każdego dnia Anglicy wyrzucają mniej więcej cztery miliony jabłek, pięć milionów ziemniaków, 1,5 miliona bananów.
Martín Caparrós "Głód"

Caparrós zebrał w swoim reportażu to, o czym od dawna mówią inni. Przedstawiając twarde, bolesne liczby.

Z danych Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa wynika, że każdego roku marnuje się jedną trzecią wyprodukowanej globalnie żywności. To 1,3 mld ton jedzenia. Na świecie głoduje miliard osób, podczas gdy aż 40 proc. Amerykanów wyrzuca zakupione towary, marnując przy tym rocznie równowartość 7 tys. zł. W Europie nie jest lepiej – wyrzuca się 89 mln ton jedzenia w ciągu roku.

Szczegółowe dane dla Europy

Tylko w Europie marnuje się 89 mln ton żywności: średnio 179 kg per capita, 52 kg na statystycznego Polaka i 8 kg na polskiego ucznia w ciągu roku (źródło: raport “Nie marnuj jedzenia 2017”, KANTAR Millward Brown na zlecenie FPBŻ).

Marnowanie żywności to nie tylko strata pieniędzy osób, które ją kupiły. Traci na tym całe środowisko.

Jedna tona jedzenia składowana po wyrzuceniu to 4,5 tony szkodliwych gazów dostarczonych do atmosfery. Metan z gnijącej żywności jest tymczasem nawet 20 razy bardziej szkodliwy niż dwutlenek węgla.

PRODUKCJA ŻYWNOŚCI WIĄŻE SIĘ ZE ZUŻYCIEM WODY. ILE JEJ POTRZEBA?
1 tyś. l. wody
1 litr mleka  
4 tyś. l. wody
1 kg drobiu
6 tyś l. wody
1 kg wieprzowiny  
10 tyś l. wody
1 kg wołowiny    
300 l. wody
1 kg ziemniaków  
ŹRÓDŁO: Raport “Nie marnuj jedzenia - 2017” Wyniki badania CAPIbus dla FEDERACJI POLSKICH BANKÓW ŻYWNOŚCI

Unia Europejska jest świadoma problemu. Już w 2012 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą do konkretnych działań na rzecz ograniczenia marnowania żywności o połowę do 2025 roku.

Jedną z propozycji jest wypuszczanie produktów w opakowaniach mających różne rozmiary, by ułatwić kupno odpowiedniej wielkości. Dziś często kupuje się więcej, niż tak naprawdę jest potrzebne.

Termin przydatności do spożycia

Brytyjskie media poinformowały, że Tesco usunie terminy przydatności do spożycia ze świeżych owoców i warzyw. Eksperci podkreślają, że takie oznaczenia nie są obowiązkowe, a wprowadzają w błąd – bo wcale nie oznaczają, że po terminie produkt nie nadaje się do spożycia. Tymczasem z raportów organizacji społecznych wynika, że dla klientów to ostateczna data.

Co może robić każdy z nas, by nie marnować żywności?

Udostępnij Tweetnij

Marnowanie żywności to gigantyczny, globalny problem, do którego dokłada się każdy z nas. Co robić? Wystarczą proste zasady. Pomóc może również technologia.

”Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie” – śpiewał zespół Dezerter. Hasło polskich punkowców, choć może wydawać się naiwne, w temacie marnowania żywności brzmi wyjątkowo aktualnie. Polska jako kraj marnuje 9 mln ton jedzenia rocznie, z czego 2 mln ton to wynik gospodarstw domowych. Główny powód to przegapienie terminu przydatności spożycia.

Kupuj z głową

Już na etapie zakupów możemy sprawić, żeby mniej żywności poszło do kosza. Wystarczy kupować odpowiedzialnie, z przygotowaną listą w ręku. Bardzo często dopiero w sklepie podejmujemy decyzje. Robimy to pod wpływem impulsu albo nie pamiętamy, czy w domu nie mamy już takiego produktu. Kluczem jest też patrzenie na termin przydatności do spożycia. Eksperci podpowiadają, żeby krótko ważne produkty kupować w mniejszej ilości, ale częściej. Zmniejszamy w ten sposób ryzyko, że przegapimy datę i wyrzucimy pieniądze do kosza. Statystyczny Polak marnuje w ten sposób 50 zł miesięcznie.

CIEKAWOSTKA

Raport “Nie marnuj jedzenia 2017” KANTAR Millward Brown na zlecenie FPBŻ pokazuje, że w Polsce najczęściej wyrzucamy pieczywo i wędliny. Na te produkty wskazuje co drugi z nas. To tylko potwierdza tezę: kupujemy zwyczajnie za dużo produktów, które szybko się psują.

 

Uwaga na promocje!

Chociaż liczne wyprzedaże produktów są pozornie szansą na to, by przy kasie wydać nieco mniej, może się okazać, że pieniądze i tak idą w błoto. Jeśli sklep obniża ceny, bardzo często wiąże się to z krótkim terminem spożycia. A co dzieje się dalej, to już wiemy. I przede wszystkim: wiedz, czego i ile potrzebujesz. Warto prowadzić statystyki i precyzyjnie znać domowe zapotrzebowanie.

Coraz częściej producenci sprzętu pomagają konsumentom nie marnować żywności.

Przykładem jest specjalny filtr, który znajdziemy w lodówkach firmy Amica. Zamknięte w lodówce owoce i warzywa wytwarzają gaz etylenowy, czyli tzw. hormon starzenia. Normalnie nie ma on dokąd uciec, więc powoduje, że produkty szybko tracą świeżość. Filtr węglowy FreshOn sprawia, że szkodliwy gaz jest wchłaniany, a produkty dłużej zachowują świeżość. To szczególnie istotne, bowiem owoce i warzywa są na samym szczycie listy produktów, które Polacy najczęściej wyrzucają do kosza. Warzywa wskazało 33 proc. ankietowanych, owoce – 32 proc. Tylko pieczywo (50 proc.) i wędliny (49 proc.) je wyprzedzają. Jedna funkcja w lodówce może więc zrobić dużą różnicę.

Warto pamiętać, że pozostawione same sobie owoce i warzywa cały czas dojrzewają.

No, przynajmniej niektóre z nich. Jeśli więc robimy zakupy na dłużej, dobrze wybrać np. jeszcze lekko zielone banany. Często w koszach lądują delikatnie przejrzałe sztuki, które spokojnie można wykorzystać. Z dojrzałych bananów da się zrobić słodkie babeczki. Inne owoce i warzywa sprawdzą się w sokach lub koktajlach. Mogą być też składnikiem kotletów warzywnych czy farszu do naleśników. Często ratunkiem jest mrożenie produktów, ale trzeba uważać, by nie gromadzić ich w zamrażarce w zbyt dużych ilościach. Zaburza to cyrkulację powietrza i wpływa niekorzystnie na regulację temperatury w urządzeniu. Warto pamiętać, w lodówce produkty układamy luźno, a w zamrażarce blisko siebie.

Pomocna technologia

Specjalny filtr FreshOn maksymalnie wydłuża trwałość produktów, szczególnie tych wrażliwych: owoców i warzyw. Dzięki chłodziarkom Amica można też praktycznie zapomnieć o rozmrażaniu zamrażarki. Z technologią FrostControl – dzięki unikalnemu usytuowaniu parownika – lód nie osadza się między szufladami, a czyszczenie i rozmrażanie jest wyjątkowo łatwe i szybkie. Wyraźnie niższe są też rachunki za prąd, zapewnia to klasa energetyczna A+++.

Data dacie nierówna

Oprócz tego, że wyrzucamy za dużo, często pozbywamy się jedzenia, które jest jeszcze w pełni zdatne do spożycia. Tę tendencję wskazują praktycznie wszystkie badania i raporty. Warto więc pamiętać, że mamy dwa formaty oznaczania tzw. daty ważności na opakowaniach.

Sformułowanie "Należy spożyć do…" wskazuje na termin przydatności do spożycia. Jest obecne na produktach, które łatwo się psują, jak np. mięso, świeże ryby, czy niepasteryzowane soki. Po jego upływie faktycznie nie powinno się ich wykorzystywać.

Czym innym jest jednak sformułowanie "Najlepiej spożyć przed…", które stanowi datę minimalnej trwałości. Prawidłowo przechowywane produkty nawet po jej przekroczeniu często nadają się do wykorzystania i nie muszą koniecznie wylądować w śmietniku.

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ KUPUJĄC ŚWIEŻE PRODUKTY
OWOCE I WARZYWA
  • Porę roku (najlepszą wartość odżywczą mają warzywa i owoce “sezonowe”)
  • Wygląd i zapach (warzywa i owoce powinny charakteryzować się naturalnym wyglądem i zapachem, bez śladów uszkodzeń oraz zepsucia)
  • Owoce i warzywa najlepiej kupować w całości, luzem i na wagę
MIĘSO
  • Świeże mięso jest wilgotne, matowe oraz dość miękkie
  • Zalecamy zakup wybranego rodzaju mięsa w kawałku, które można na prośbę zmielić w sklepie lub w domu
  • Nieprzyjemny zapach, nietypowe barwy, zbyt miękka, śliska powierzchnia oraz wyciekający płyn oznacza, że produkt nie nadaje się do zakupu
RYBY
  • Świeża ryba charakteryzuje się gładką i wilgotną powierzchnią, jej mięso jest zwarte i sprężyste, brzuch nie jest wzdęty, ogon i płetwy są giętkie, oczy błyszczące, a skrzela różowe lub czerwone
  • Owoce morza powinny zawierać informacje o gatunku, obszarze połowu
    (morze, wody śródlądowe, hodowla)
ŹRÓDŁO: dr inż. Agnieszka Sulich “Przemyślane zakupy żywności”

Freeganizm to najbardziej radykalna forma przeciwdziałania marnowaniu żywności.

Budzi emocje, wszak freeganie po prostu grzebią w śmieciach, co budzi jednoznaczne skojarzenia. Nie da się jednak ukryć, że ruch zwraca uwagę na istotny problem – jak wiele żywności ląduje na śmietniku, mimo że mogłoby trafić do potrzebujących.

O ile tego typu podejście z pewnością nie jest dla każdego, o tyle już nawet przeciętna osoba może zainteresować się tzw. “zero waste”. To styl życia, którego przedstawiciele starają się generować jak najmniej odpadów. Wszystko po to, by dbać o środowisko i nie generować niepotrzebnych wydatków w domowym budżecie. O “bezśmieciowym” życiu więcej przeczytasz poniżej.